Unused ideas / zaniechane pomysły: Jednolite case studies

NOTA: Nie wdrożony pomysł z 2004, którego przydatnośc potwierdził rozwój szkolnictwa na zachodzie (podobne podejscie stosuje sie na studiach MBA w przedmiotach typu “integrative”.
NOTE: This idea was developed in 2004 but never implemented. Its worth was proven by various other universities around the world that utilise so-called “integrative” courses at the end of MBA degrees.
(C) MD 2004

.
Jednolite case studies
.
UWAGA: od takich dogłębnych case-ów jak poniżej, wymagających poznania całej struktury firmy, do KONSULTINGU jest już bardzo blisko.
.
Dużo się ostatnio mówi o integracji zawartości materiałowej poszczególnych przedmiotów aby zapewniały one studentom spójny zakres wiedzy i umiejętności. Proponuje wprowadzenie jednolitych CASE-ów które studenci przerabialiby na ROZNYCH zajęciach??
W ten sposób student:
– miałby wrażenie “ciągłości” i wielo-zakresowości zdobywanej wiedzy;
– przerabiałby case tej SAMEJ firmy na rożnych zajęciach, poznając ja z KAZDEJ strony [tak jak kiedyś będzie musiał to zrobić jako menedżer];
A pracownicy:
– mogliby połączyć siły i opracowywać jeden zestaw case-ów [pogłębi to współprace zakładów i katedr];
– wyjdą w „prawdziwy świat” aby [tak czy inaczej] zdobyć dogłębna wiedze o instytucji omawianej w case-ie;
– poszerzają swoja wiedze z dziedzin pokrewnych [studenci przecież mogą domagać się wyjaśnienia czegoś co jest im potrzebne na INNNY przedmiot używający tego samego case-u].
– będą zmuszenia do „pościgu za najlepszym”, tzn. ciągłego nadążania za wykładowcą który ma najdokładniej przygotowany SWOJ aspekt case-u.
.
Przykładem tutaj może być omówienie Coca-Coli w postaci:
– Finanse przerabiają roczne sprawozdania;
– Statystycy obrabiają dostępne dane;
– Marketingowcy analizują rynek i techniki zdobywania klientów;
– Zarządzanie wyjaśnia sposoby prowadzenia firmy;
– Ekonomiści omawiają aspekty popytu i podaży, z punktu widzenia Coca-Coli;
– Itd.
.
Oczywiście, na początku raczej musielibyśmy ograniczyć się do firm giełdowych [informacje dostępne publicznie] i do firm z nami „zaprzyjaźnionych”, ale w miarę podnoszenia jakości case-ów, moglibyśmy używać tych już istniejących do negocjacji z następnymi firmami.
Myślę, ze szybko znaleźlibyśmy się w sytuacji kiedy to MY wybieramy czyj case opracowujemy i przerabiamy na zajęciach.
Podstawowym argumentem byłoby POZNANIE danej firmy przez studentów [a wiec i przyszłych partnerów lub pracowników] jednej z najlepszych szkól biznesu w Sr. Europie.
.
W związku z tym należałoby:
– wybrać „zespól próbny”, składający się z przedstawicieli Katedr/Zakładów Ekonomii, Zarządzania, Finansów, Rachunkowości i Marketingu [maja zajęcia najwcześniej i pokrywają zakresy podstawowe];
– umożliwić im wymianę uwag n/t potencjalnych firm które mogłyby stać się obiektami case-u międzyzakładowego;
– w przypadku braku pomysłów ze strony przedstawicieli Katedr/Zakładów, wyznaczyć w jakiś sposób firmę [czy to zaprzyjaźniona ze Szkołą, Rektorem, itd, ale taka gdzie mielibyśmy „leverage” aby załatwić dostęp do danych i mieć przychylnych właścicieli/menedżerów].
Współpraca wymagałaby omówienia syllabusów i „celów nauki” z danych przedmiotów.
Potem powinien nastąpić podział zadań w/g kompetencji członków zespołu [specjalizacje Katedr/Zakładów], a może i w/g zainteresowań, i według potrzeb co do efektów dydaktycznych.

Leave a Reply

Your email address will not be published / Required fields are marked *