Optymalizacja rekrutacji międzynarodowej

Kolejny artykul w serii analizujacej polskie realia rekrutacji miedzynarodowej studentow komercyjnych.
pelna wersja publikowana w Forum Akademickim 3/2011 (wydanie drukowane)
(C)MD 2011

.
Pełna wersja do nabycia od wydawcy FA!!
.
W styczniowym numerze FA przedstawiłem najważniejsze szanse i zagrożenia rekrutacji studentów międzynarodowych do Polski, koncentrując się na studentach komercyjnych (pełnopłatnych), których czesne może znacznie podreperować budżety naszych uczelni w dekadzie niżu demograficznego. Aktualne działania rekrutacyjne to w większości indywidualne wysiłki uczelni, kilka prób tworzenia wspólnych przedsięwzięć w celu redukcji kosztów, a wszystko wsparte okazjonalną dobrą wolą ze strony polskich służb dyplomatycznych. Niestety, wysiłki nie przekładają się na efekty, miedzy innymi dzięki problemom we współpracy pomiędzy uczelniami a instytucjami rządowymi oraz braku spójnej organizacji procesu od kontaktu z kandydatem przez podjęcie nauki po graduację i wyjazd z Polski.
W ramach toczącej się dyskusji o reformie szkolnictwa wyższego, przedstawiane są różnorakie rozwiązania mające usprawnić proces kształcenia oraz poprawić konkurencyjność Polski na arenie międzynarodowej, szeroko omawiane w FA. Idąc tym torem, chciałbym zaproponować pewne rozwiązanie organizacyjne mogące poprawić rekrutację międzynarodową (przecież „reforma” to nie tylko poprawiane istniejących instytucji ale i wdrażanie nowych pomysłów). Myślę o stworzeniu państwowej jednostki, która stałaby się pomostem pomiędzy uczelniami pragnącymi przyjmować każdego aplikanta a instytucjami rządowymi, skłonnymi wpuszczać tylko kilka osób z każdego kraju. Nie jestem zwolennikiem centralizmu i nadmiernej ingerencji państwa, ale w niektórych kwestiach nie widzę innego rozwiązania – „prywaciarze”, tak firmy jak i fundacje, nie mają odpowiednich kompetencji, informacji, autorytetu, a ich racjonalnością może zachwiać bieżąca sytuacja finansowa, zmiany właścicielskie lub poziom menedżerów decydujących w danym momencie. Niemniej, proponując Centralną Agencję Rekrutacyjną (CAR), mam wielką nadzieję, że nie wymyślam Ministerstwa Głupich Kroków albo leniwego molocha pełnego biurokratów broniących status quo. Chciałbym profesjonalnej i efektywnej instytucji zdolnej rozwiązać najważniejsze wyzwania rekrutacji do Polski.
.
Wyzwanie pierwsze: oferta. Kandydatom, rekruterom a nawet polskim Konsulatom trudno jest zidentyfikować wiarygodność oferty edukacyjnej dostępnej obcokrajowcom. Zadaniem CAR byłoby zweryfikowanie programów nie tyle pod kątem standardów kształcenia (od tego mamy PKA) ale dojrzałości międzynarodowej: poziomu zajęć w języku obcym, istnienia materiałów (szczególnie nowoczesnych podręczników, dostępu do baz, materiałów elektronicznych), posiadania przez uczelnię odpowiedniej ilości kadry. Osobiście pragnąłbym również jakiejś formy weryfikacji językowej by student który dotrze do polskiej uczelni nie czuł się oszukany. Zarówno studia w językach obcych jak i po polsku wymagają od studenta zagranicznego znajomości języka wykładowego na wystarczającym poziomie – CAR nadzorowałaby kursy przygotowawcze (zarówno w dedykowanych centrach językowych jak i w indywidualnych uczelniach mających odpowiednie zasoby kadrowe) oraz spełnianie przez kandydatów minimów językowych, np. w formie akceptowalnych certyfikatów i ich poziomów.
.
Wyzwanie drugie: kontrola jakości obsługi. Oferta programowa wymaga wsparcia organizacyjnego wewnątrz uczelni by obcokrajowiec mógł funkcjonować w społeczności studenckiej. Każda uczelnia chcąca rekrutować zza granicy zobowiązana była by do spełnienia minimalnych kryteriów dotyczących jednostek obsługi, w szczególności komunikacji w językach obcych, wiedzy o różnicach kulturowych oraz znajomość przepisów i norm.
Dopiero tak sprawdzone oferty (wyzwanie 2 i 3) udostępniano by obcokrajowcom – proszę pamiętać, iż porażki jednej uczelni przekładają się na postrzeganie za granicą całego polskiego szkolnictwa wyższego i ograniczają szanse na udane nabory dla wszystkich naszych uczelni.
.
Wyzwanie trzecie: marketing. Każdego roku uczelnie mogą wziąć udział w setkach targów edukacyjnych, ogłosić się w katalogach rekrutacyjnych, partycypować w konferencjach oraz spotkaniach kulturalno-promocyjnych. Żadna polska uczelnia nie udźwignie nawet kilkudziesięciu takich działań (chociażby dlatego, że ceny większości ustalone są na poziomie akceptowalnym przez uczelnie brytyjskie czy amerykańskie), a tym bardziej nie będzie w stanie robić tego na tyle regularnie by zaistnieć w świadomości międzynarodowego rynku rekrutacyjnego. CAR zapewniłaby ciągłość wysiłków, ich jednolitość wraz z niezbędnym nieprzerwanym wsparciem informacyjnym, bez względu na wahania w istnieniu czy priorytetach innych firm czy fundacji. Jako „agencja rządowa” miałaby dostęp do wszystkich ośrodków kulturalnych i dyplomatycznych RP, poszerzając w ten sposób kanały dystrybucji informacji.
.
Wyzwanie czwarte: identyfikacja pożądanego studenta. Aktualne podejście rekrutowania niepewnych kandydatów „byle zapłacili czesne za ten rok” trzeba zamienić na pozyskiwanie wiarygodnych kandydatów, którzy nie tylko zostaliby w Polsce na cały okres studiów, płacili wyższe czesne ale również osiągali dobre wyniki (w klasie a nie na bazarze). CAR, jako państwowa jednostka miałaby łatwiejszy dostęp do informacji niejawnych jakimi operuje się w analizie obcokrajowców starających się o wizy do Polski, a więc stałaby się częścią sektora „Straż Graniczna + ABW + Agencja Wywiadu + Konsulaty”, reprezentując jednak interesy polskich szkół wyższych. Nawet jeżeli nowa polska matura miała zlikwidować problemy z identyfikacją kandydatów na studia, ten problem nadal istnieje wobec obcokrajowców (szczególnie tych spoza Unii, często nie objętych umowami lub konwencjami o uznawalności dyplomów) i CAR zajęłaby się organizacją obiektywnych egzaminów wstępnych[…]
.
Wyzwanie piąte: identyfikacja pożądanego rekrutera. Wśród dziesiątków tysięcy firm oferujących „rekrutację” a wysyłających nielegalnych emigrantów, jest niewielki odsetek tych prawdziwych, uczciwych, skutecznych i mających dostęp do prawdziwych studentów. Indywidualne uczelnie rozpoznają ten rynek bojem, ponosząc ogromne ryzyko tak finansowe, prawne jak i marketingowe (reputacja, marka). Ci, co mają dobrych partnerów nie dzielą się nimi z konkurencją. CAR byłaby odpowiedzialna za weryfikację zagranicznych firm rekruterskich, m.in. dzięki współpracy z Konsulatami, Agencją Wywiadu które nie chcą podzielić się swoimi informacjami z uczelniami, oraz dzięki ustanowieniu współpracy z zagranicznymi instytucjami o dłuższym stażu i większym doświadczeniu w tej branży. Zweryfikowana firma byłaby dostępna wszystkim uczelniom chcącym rekrutować z danego kraju.
.
Wyzwanie szóste: nadzór nad zmianami uczelni. Jest to niezwykle skuteczny sposób na zniknięcie „studenta” i przysparza ogrom problemów zarówno polskim jak i unijnym agencjom, szczególnie w dobie zagrożenia terrorystycznego i ogromnych nielegalnych ruchów migracyjnych. […] Celem studenta zagranicznego powinno być przede wszystkim studiowanie, i CAR pilnowałaby tego statusu – zmiana uczelni mogłaby nastąpić wyłącznie jako proces nadzorowany, niwelując lukę czasową, geograficzną i dokumentacyjną pomiędzy uczelniami.
.
Wyzwanie siódme: nadzór nad pobytem w Polsce. Nie mam na myśli wyłącznie zbierania danych i statystyk które ucieszyłyby GUS i ABW, ale wyjście naprzeciw wszelkim wyzwaniom wynikającym z pobytu w Polsce oraz organizację proaktywnych działań, np. na niwie kulturalnej, poprawiając obraz Polski i Polaków. CAR mogłaby zaangażować się w rozwiązanie jednego z największych wyzwań (opisanego w poprzednim artykule) – organizacji praktyk i staży podczas studiów, niwelując istniejące ograniczenia w polskich firmach (często mentalnościowe) oraz instytucjach.
.
Wyzwanie ósme: szybkie absolutorium i obrona w terminie. Systematyczne przedłużanie studiów dla wizy jest korzystne dla wielu studentów a dodatkowe czesne usypia czujność uczelni, tworząc „strefę półmroku”, w której wiele osób niepotrzebnie ginie (m.in. stymulując wątpliwości agencji bezpieczeństwa odnośnie studentów międzynarodowych i ich „prawdziwych” motywów pobytu w Polsce). CAR mogłaby zaangażować się w zapewnienie jak najszybszej graduacji, by zniwelować potrzebę wydawania karty pobytu na kolejny rok, chociaż mogłoby to wymagać interakcji z promotorami nieświadomymi kwestii wizowych swoich podopiecznych. Agencja mogłaby nawet wesprzeć promotorów w kwestiach różnic językowych i kulturowych, itd.
[…]
.
Wyzwanie dziewiąte: dokumentacja. Być może, wzorując się na Wlk. Brytanii, należałoby zastanowić się nad udokumentowaniem obecności studenta na uczelni? Nawet ABW miałoby łatwiej, nie musząc szukać części „studentów” na bazarach, a wszyscy, od Konsula który wystawił wizę, przez rodziców/sponsorów płacących za studia, aż po Dziekana podpisującego dyplom, czuliby się lepiej, wiedząc, że student uczęszczał na zajęcia. Anglia wymaga obecności nie mniejszej niż 80% od studentów spoza Unii – w niektórych szkołach wprowadzono systemy z czytnikami linii papilarnych by dać urzędnikom pewność co do tej informacji. Spadek obecności to cofnięcie wizy studentowi, a w przypadku złych statystyk dla kilkudziesięciu studentów to problemy dla całej uczelni, włącznie z cofnięciem zezwolenia na rekrutację. Nasze uczelnie nie musiałyby wysyłać drukowanych papierów do CAR – pracownicy Agencji mogliby logować się do systemów uczelni by (wyrywkowo) sprawdzać dokumentację studencką: raz do roku przejrzeć oceny, przeczytać decyzje prodziekana nt. warunków promocji, itd.
.
Wyzwanie dziesiąte: działania projakościowe. Dzięki zaangażowaniu w losy studenta międzynarodowego na każdym etapie, CAR posiadałaby wystarczającą ilość danych by podjąć się „ratingu”, w szczególności rekruterów, programów, uczelni. Rating agencji rządowej to gwarancja jakości i wiarygodności obniżająca koszty transakcyjne pomiędzy uczestnikami procesu. W przypadku słabych wyników, CAR byłaby odpowiedzialna za działania rozwojowe: szkolenia, optymalizację procesów, konsulting, wsparcie w pozyskiwaniu nowych zasobów/kontaktów (nawet sugerowałbym by CAR miała również uprawnienia do eliminacji „wiecznych słabeuszy” tak by ich błędy i porażki nie zatruwały szans reszty branży).
..
Kto zapłaci za CAR? Oczywiście polski rząd, […]

[…]

Leave a Reply

Your email address will not be published / Required fields are marked *