Premier Gowin?

Wolta Gowina w temacie wyborów pocztowych oraz późniejsze jego wystąpienia odbieram jako zagrywkę jego życia, va banque o całość władzy, wykorzystując unikalność sytuacji w kraju.

EDIT: 9 maja Gowin sprzedał się Kaczyńskiemu i jego ludzie zagłosowali jak PiS potrzebował. Pozostaje tylko pytanie: za ile? Odpowiedź, to tylko kwestia czasu (kilku tygodni, 2-3 miesięcy).

Wolta Gowina, wyłamującego się z prawicowej koalicji, przez wielu obserwatorów odbierana jest jako polityczne samobójstwo wicepremiera stającego okoniem wobec szefa, podejmującego się niepotrzebnej, z góry skazanej na porażkę batalii o cos, co jest od dawna przesadzone.

Mnie zastanawiają dwie kwestie:

  1. Ostatnie lata Gowin spędził na przebudowie polskiego szkolnictwa wyższego pod siebie i swoją „wizje” tejże branży przemysłu edukacyjnego. I teraz, w najważniejszym momencie, gdy reforma wchodzi w kluczowy okres (m.in. wybory rektorów, ocena parametryczna) i decyduje się gowinowe „dziedzictwo”, Gowin odchodzi (a mógł oddać tylko wicepremiera). Kto buduje wielki reformatorskie „dzieło” przez 4-5 lat, by potem oddać je byle komu w ułamku sekundy (nawet jego bliski współpracownik, to nie to samo co on sam)?
  2. W późniejszych wywiadach wielokrotnie akcentował swoje „większe ambicje”, a co może być „większe” od ministra i wicepremiera? Tylko dwa stanowiska. O jedno idzie właśnie ogólnopolska wojna, a wymaga ono ogromnego wysiłku organizacyjnego i politycznego. Drugie, drugie można dostać od dobrego znajomego, ot tak, za uśmiech.

Oczywiście, możecie stwierdzić, że Gowin:

  1. popełnił największy błąd swojego politycznego życia: zablefował i przegrał;
  2. to karierowicz, a oddanie wielkiego i ważnego ministerstwa tylko potwierdza jego ambicje polityczne i bezwzględne oddanie jednej sprawie: samemu sobie;
  3. wyczuł jak zepsuł szkolnictwo i wykorzystał okazję do „honorowej” ucieczki, tuż przed klęską jego dzieła pt. „ocena parametryczna” czyli ewaluacja i ranking uczelni wg. ich (chrząkniecie) „osiągnieć naukowych”;
  4. (uwaga: teoria spiskowa) „ustawił” szkolnictwo wyższe pod siebie i swoich kumotrów (np. właścicieli wydawnictw nagle awansujących w nowej punktacji), a po odejściu na miejscu zostawi zaufanego człowieka, który będzie doglądał „dogadanych biznesów”, nie psując ich, ciesząc się z zajmowanego stanowiska.

Pamiętajcie o unikalności naszego Sejmu – dzisiejsza większość zjednoczonej prawicy to 9 posłów, których akurat ma to Gowin (w sumie ma ich 18), to Ziobro (17). Ten drugi jest lojalny wobec szefa. A Gowin wyczuł moment, i (najprawdopodobniej) „poprosił” o stołek Morawieckiego w zamian za głosy „za” glosowaniem korespondencyjnym. A to, że ustawa posiedzi w senackim czyśćcu przez 4 tygodnie, daje PiSowi czas na przemyślenie ambicji Gowina. Nawet jeżeli Gowin otwarcie nie zażądał premierostwa, szef PiSu jest wytrawnym graczem i rozumie cenę lojalności Gowina.

Co ciekawe, szef PiSu musi zdawać sobie sprawę z innej możliwości – w ostatniej chwili Gowin może przejść do opozycji, a jego stwierdzenia o „większych ambicjach” to publiczne informowanie opozycji o swojej gotowości całkowitej zmiany frontu. Miejmy nadzieje, że walcząca sama ze sobą opozycja zrozumie sygnał: w zamian za premierostwo Gowin zrobi wszystko, nawet zdradzi swoich długoletnich kolegów i protektorów. A to, już bardzo pasuje do profilu Gowina. I uzasadniałoby bezproblemowe oddanie MNiSW i wicepremierostwa. Przecież nie zrobił tego dla politycznie samobójczego gestu solidarności ze zwykłymi Polakami…

I tym samym Gowin w ciągu miesiąca zmieniłby historię Polski, torpedując PiS w najstraszniejszym dla nich momencie.