Afera podsłuchowa – afera w aferze

Posypał się rządzik. Poleciały głowy. Padli liderzy. Zawaliła się władza. Rozwalono układ. Zostawmy na poboczu kwestie wojny politycznej wewnątrz Polski. Pobocze to dobre miejsce dla cwaniaków, których nagrano.

Interesuje mnie bardziej sprawa technologiczno-szpiegowska.
Bywam w restauracjach, gdzie spotykają się poważni ludzie. Bardzo poważni. Niektórzy moi studenci pracują w podobnych miejscach. Podczas zajęć (np. na Strategic Information Systems) czasami poruszamy tematy typu „Sowy i przyjaciół”, i jakoś wszyscy mówimy o rzeczach dla nas oczywistych, ale dla polskich polityków i pracowników służb będących całkowitym zaskoczeniem.
Szef banku średniej klasy, prezes korporacji, pracownik służb lub wyższej rangi urzędnik (oczywiście nie w Polsce) nigdy nie pójdzie gadać o biznesach do knajpy niesprawdzonej, nieprześwietlonej, w której nie odbywają się regularne kontrole kontrwywiadowcze. Znam miejsca, gdzie są specjalne pomieszczenia do takich rozmów, zamykane na specjalne zamki, a wynajmowane bardzo wąskiej grupie ludzi. Niektórzy z moich studentów opowiadają, jak do restauracji, w których pracują, na 2-3 godziny do ważnego spotkania przyjeżdżają dwie ekipy zawodowców i sprawdzają pomieszczenie właśnie pod kątem podsłuchów. Potem obstawiają cala restaurację i nie wpuszczają nikogo. Ochrona biznesmenów się nie certoli, bo biorą za to pieniądze i odpowiadają przed pryncypałem za wszelkie wpadki.
Wszyscy wiedzą, że podsłuchuje się często, różnych i w różnych celach. Nagrywa się na bieżące potrzeby i nasz przyszłość, gdyż „haki” maja najczęściej długi żywot. Tym bardziej nagrywa się „wiodących” polityków średniej wielkości państwa. Gdzie ma się ich podsłuchiwać, jak nie w restauracjach, do których udają się owi „liderzy” by dogadywać sekretne i nieuczciwe układy, biznesy, handelki? Tym bardziej, że obcy szpiedzy maja łatwiejszy dostęp do restauracji niż do biur poselskich czy ministerialnych. Jakim debilem trzeba być, by uciekać z miejsca pracy w celu kręcenia sekretnych lodów i nie myśleć o tym, że nie są one tak sekretne jak można by pomyśleć? Czy myślenie typu „jesteśmy u władzy to nikt nas nie nagra” to myślenie normalnego człowieka? Ilu te pseudo-inteligenty mają wrogów? Lewica, prawica, dziadki z SB, wierzyciele z WSI (sorry, założyciele PO), Rosjanie, Amerykanie, Francuzi, Izraelczycy, Anglicy, Niemcy, itp. itp. itp.

Ten typ debilnego tumiwisizmu nie jest niczym nowym. Ileś lat temu do Sejmu wpuszczono francuską firmę, bo była tańsza w obsłudze restauracji. Czy jakiś debil nie zastanowił się DLACZEGO francuzi byli tańsi? Przecież deficyt zapewne pokrywał francuski wywiad. Inny debil udostępnił posłom telefony Blackberry, zbanowane w różnych krajach z obawy o dostęp amerykanów do wszelkich danych. Potem dali posłom IPADy, w których Apple skrywa swoje sekretne sztuczki.

A jeszcze POTEM, żaden debil nie pomyślał, by nie sadzać 96 ważnych osób w jeden samolot, bo staje się on wtedy łakomym celem lub sam głupi przypadek może doprowadzić do tragedii…

I jakoś nikt nigdy nie wylatuje z roboty, nie idzie siedzieć. Ten poziom niekompetencji jest tolerowany, ludzie awansują, mają się dobrze. No chyba, że jest to celowe, bo nowe, sprawne spec-służby utrudniłyby życie jakimś szemranym elitom z przeszłości?

Czy wszystkim tym oficerom wywiadu lub kontrwywiadu, BORowikom i innym muchomorkom, NIE WSTYD?

Przyjmując za prawdziwą teorię o Smoleńsku, że wydarzył się w wyniku tragicznego zbiegu niekompetencji wielu osób (od organizatorów, przez pułk lotnictwa, aż do pilotów i Błasika), a wszystko to odbyło się podczas „warty” PO, której to nie przeszkadzało, to można również pociągnąć owe rozumowanie dalej – PO dostało taśmami w dupę za swoją własną głupotę. Jak się człowiek lub partia nie uczy na błędach, to potem mają za swoje.

Czyż nie jest ciekawy zbieg czasowy – wybory, embargo na Rosję, konflikt z Unią, gdzie Polska ma główny głos anty-rosyjski oraz rozwalenie PO? A może WSI nie dostało zwrotu swojej inwestycji i dziękują swoim chłopcom z PO, szykując nowych kandydatów, na których też mają teczki?
A jeżeli nagrywali Rosjanie, którzy są u nas od zawsze, to ciekawe ile tych nagrań posiadają…
A to oznacza, że dopóki u władzy będą umoczeni w komunizm lub styropian, dopóty starzy szpiedzy będą na nich mieli haki, a w kraju nie będzie normalnie.